19 lis 2008

Policyjny psychol w kolorowych gatkach?

Rzadko zdarza się, żebym zachwycał się filmem ze względu na obsadę[1]. Zazwyczaj musi być dużo strzelania, jakieś cycki, najlepiej nerd na koniec filmu zdobywający super-laskę, durny wątek romantyczny który wyciska mi łzy jak najlepsza cebula...

[caption id="attachment_71" align="alignleft" width="274" caption="najbardziej dziewczęca rola w ostatnich latach?"]najbardziej dziewczęca rola w ostatnich latach?[/caption]

Ten rok zafundował mi dwa filmy, w których obsada wgniotła w fotel. Pierwszym z nich jest Mamma Mia, z rewelacyjną rolą i głosem Meryl Streep oraz świetnie dobraną Amandą Seyfried (znana między innymi z sukowatej roli w pierwszym sezonie Veroniki Mars - tutaj świetnie gra rolę 20-latki, wchodzącej w życie, w przeddzień ślubu, która stara się odnaleźć samą siebie; tak dziewczęco zagranej roli nie widziałem od dawna).

[caption id="attachment_68" align="alignright" width="320" caption="De Niro, Pacino i randomalna laska"]De Niro, Pacino i randomalna laska[/caption]

Drugi film jest całkiem inny - Righteous Kill. Gra tu para aktorów, którą bardzo lubię - Robert De Niro i Al Pacino. Nie pamiętam ich razem w żadnym filmie od The Heat z roku 1995, ale może coś mnie ominęło...

Obaj panowie mają już swoje lata, w filmie nie doświadczymy więc bardzo dużo typowej akcji. Jest to raczej dramat psychologiczny o policjantach. Policjantach, którzy, jak to stróże prawa, związani procedurami, prawem i przekupnymi, bezradnymi sądami, nie mogą nic zrobić. Ale, there's a new sheriff in town, ktoś zaczyna wykańczać najgorsze szumowiny w mieście, zostawiając (a jakże bez tego) rymowany nekrolog na miejscu zbrodni. Oczywiście, żeby było ciekawiej, śledztwo w sprawie tych morderst przypada naszym dwóm bohaterom - jednocześnie zaś jeden z nich opowiada o kolejnych swoich zbrodniach (bo, jakby się ktoś nie domyślił, to to jego sprawka, o czym zresztą wiemy od początku).

W kolejnych scenach możemy obserwować kolejne ofiary. Oraz, następujące wraz z nimi psychiczne napięcie mordercy - pogłębiające się, gdy ktoś sugeruje, że mordercą jest najprawdopodobniej policjant. Takie podwójne życie musi jednak być trudne, tym bardziej, że w domu czeka młoda (no, młoda jak na warunki panów De Niro i Pacino) dziewczyna, która wszak nie jest wprowadzona w sprawę.

Ogólnie to ofiary mordercy przedstawione są na tyle negatywnie, że jego samego nie da się nie lubić. Poza tym, przecież walczy on o to, żeby nam było na ulicach bezpiecznie, nie? Cel uświęca środki, o czym powie nam każdy superbohater ze stajni Marvela.

[caption id="attachment_69" align="alignleft" width="320" caption="Robert De Niro"]2008-11-19-195337_1024x600_scrot_s[/caption]

Pewien zgrzyt następuje, gdy pętla na szyi mordercy zaczyna się zaciskać, a on sam lekko traci nad sobą panowanie. Co z tego wyniknie - nie powiem, nie chcę spojlerować...

Zakończenie filmu nie jest może najlepszym w historii kina, ale na pewno utrzymuje poziom.

Na przykładzie tego filmu widać, co to znaczy klasa aktorska i ogromne doświadczenie. Sorry, ale pojedynczy grymas na twarzy De Niro znaczy więcej niż cała niesłychana kariera aktorska różnych Cichopek i innych polskich (i nie tylko) gwiazd występujących w serialach, nawet najlepszych. Tak naprawdę film pozbawiony tej dwójki aktorów raczej nie wart byłby polecenia - za to z nimi zdecydowanie zasługuje na to, żeby się nim ponapawać.

I, być może, nawet zastanowić, co może zrobić superhero, żeby ciągle był bohaterem w kolorowych portkach a nie mrocznym psychopatą.

[1] No dobra, było trochę tego. Ale zazwyczaj obsada, ze względu na którą coś oglądałem, miała duże cycki.